

Jak nie pomożecie to zamienię swoje koty w kotlety...
Ostatnio moje koty doprowadzają mnie do tzw. szewskiej pasji

Dzisiaj nie było mnie chwilę w domu, wracam a tam przykrywka na garnku z zupą (na mięsku, oczywiście) stoi PIONOWO, mięsko wyżarte a do tego przez szparę w zamku niedomkniętego plecaka wyżarły trochę chleba razowego

Ostatnio pokusiłem się i zakupiłem ultradźwiękowy odstraszacz kotów. Chyba działa, bo jak wykryje że włażę do kuchni to coś tam słyszę ale uszy aż bolą. Za to moje koty chyba głuche są...

Zdecydowałem wytoczyć cięższe działa. Nie nie, nie chcę kupić semtexu ani trotylu...podpowiedzcie raczej, jeśli macie pomysł, jak zrobić szybkie działko wodne sterowane owym wyjcem ultradźwiękowym. Będę lał wodą po stole w kuchni, a co mi tam....tylko z czego strzelać?
Jakieś inne pomysły z natury technicznych? Zakup psa odpada

p.s. opowieści o zżeranych śmieciach, włamaniu do chlebaka, zjedzonym papierze kuchennym, kwiatkach, warzywach, owocach i wyrywanej mojej Hani kiełbasie z rączki nie wspomnę...
