Proszę bardzo:
Na początek coś dla leniwych - rezystory fabryczne 0,1 Ω.

Od lewej 99,2 mΩ SMD ( ważne dobre odprowadzenie ciepła, ale o tym później), oraz 98,6 mΩ 5W tradycyjny. Ze stabilnością nieźle, niestety nie ma możliwości korekcji. Od dołu zaciski prądowe "I", od góry napięciowe "U".
A tu już samodzielnie skonstruowane (z prawej bocznik 100,0 ±0,5 mΩ )

Te akurat nawijam cienkim drutem konstantanowym izolowanym na kawałku laminatu. Potem lutuję do pasków Cu na dole. Po zlutowaniu, szlifierką przecinam połączenia na dole i mam bocznik

Powyżej bocznik 10 mΩ z drutu manganinowego 1,6 mm, konstrukcja nazwijmy ją "samonośna".
Im mniejsza rezystancja bocznika, tym ważniejsze jest umiejętne wyprowadzenie zacisków. Dla dokładności pomiaru najistotniejsze są zaciski napięciowe: "U". Korekcji więc dokonujemy dopiero po ich przymocowaniu (przylutowaniu). Włączamy prąd pomiarowy i odczytujemy wartość napięcia na zaciskach napięciowych bocznika.
A teraz coś o mocy. Bocznik prądowy nie powinien znacząco nagrzewać się. Wielokrotnie mniej niż "zwyczajne" rezystory. Prawo Ohma szanowni Forumowicze znają, a więc przy projektowaniu uwzględnią, że moc cieplna wydzielana na rezystorze P=I²R. Utrapieniem projektujących niskoomowe rezystory pomiarowe są napięcia termoelektryczne. Poleca się więc stopy oporowe o niewielkiej sile termoelektrycznej w stosunku do Cu. Najwygodniej chyba stosować Manganin, który świetnie się lutuje. Poza tym ważne, by doprowadzenia rezystora były w tej samej temperaturze. Raz ustalona geometria bocznika nie powinna się zmieniać pod wpływem naprężeń mechanicznych (szczególnie ważne dla zacisków napięciowych "U"). Całość po korekcji i przymocowaniu doprowadzeń warto zalać tzw betonem polimerowym (70-80% wypełniacza termoprzewodzacego i 30-20% żywicy
epoksydowej) w jakąś kostkę dla powiększenia powierzchni oddającej ciepło i ochrony przed wpływem atmosfery.