Po kolei.
Najpierw w skrócie, bo szczegółowe wyjaśnienie wyszło mi bardzo obszerne.
1. Otwory są wypiłowane bez ostrych przejść. Ponadto lampa nie będzie drgać i tym samym uszkadzać izolacji.
2. Szukałem obudowy na driver, ale nic odpowiedniego nie znalazłem dlatego zostało tak jak widać na zdjęciach. Dodatkowy przepływ powietrza polepszyłby warunki pracy, ale uważam, że temperatury panujące wewnątrz (35-40 stopni) nie są dla niego bardzo szkodliwe.
3. Chciałem użyć jakiejś dobrej pasty. Gdybym robił tych lamp dużo więcej wtedy pewnie zdecydowałbym się na silikonową - niższe koszty.
4. W tych miejscach gdzie świecą lampy 80 CRI jest wystarczające.
5. Korpus to zwykła stalowa blacha zwinięta w rurę i zespawana automatem. Dno zostało wycięte laserem z tego samego arkusza. Obydwie części zlutowałem tak jak lutuje się stalowe rynny - cyną. Tokarki nie używałem.
6. Myślę, że taśma malarska mogła nieco zafałszować temperatury, ale nie je wypaczyć. Dotykałem palcem samych diod i częściowo MCPCB m.in. po godzinie świecenia. Nie przypominam sobie aby mnie parzyły.
Objętość metalu jak i sama masa lampy jest dużo większa niż Twojego radiatora. Może tutaj należy doszukiwać się przyczyny.
======================================================================================
Teraz szczegółowo dla dociekliwych.
1. Otwory wiercone przez blachę nie są ostre, grat został usunięty, a krawędzie załamane okrągłym małym pilnikiem. Poza tym lampa nie będzie drgać więc izolacja przewodów nie będzie się ścierać/przecinać.
2. Myślałem o obudowie na sterownik, ale po kilku nieudanych próbach znalezienia takiej "w sam raz" stwierdziłem, że skoro lampa jest do własnego użytku to sobie ją daruję. Zdaję sobie sprawę, że tutaj mogłem się bardziej postarać. Elektrycznie jest odizolowany od obudowy. Obudowa dodatkowo uziemiona.
W lampie od strony LED'ów chciałem uzyskać jak największą odległość do klosza aby poprawić rozpraszanie światła. Tym samym od strony zasilania miejsca nie jest za wiele. Kupując dostępną na rynku większą niż to konieczne obudowę na upakowanie drivera musiałbym zwiększyć całkowitą wysokość lampy, a tego nie chciałem. Jej proporcje są idealne

.
Zgadzam się jednak ze
skaktus, że dodatkowa wentylacja nie zaszkodziłaby. To rodziło jednak pewne komplikacje. Założenie było takie, że lampa ma idealnie przylegać do sufitu bez żadnej szczeliny, co udało mi się osiągnąć. W efekcie nie ma i nie może być wymiany ciepłego powietrza z większą przestrzenią. Przekonałem się dodatkowo do tego pomysłu po analizie warunków pracy drivera w oryginalnej obudowie "żarówki" i w mojej lampie. Różnica na korzyść jest ponad dwukrotna. Myślę, że temperatura ok. 35-40 stopni dla przetwornicy zabójcza nie będzie nawet w dłuższej perspektywie czasu.
3. Myślałem o innej paście termo-przewodzącej - tańszej. Zdecydowałem się na tą, bo w potrzebnych mi ilościach aż tak drogo nie wychodzi, a dodatkowo chciałem być pewny, że wymiana ciepła będzie jak najlepsza. Poza tym w perspektywie były do przeprowadzenia testy, w których chciałem sprawdzić skuteczność obudowy jako radiatora bez zbędnych strat na paście.
4. W pomieszczeniach gdzie świecą lampy nie było sensu dawać diod o wyższym CRI chociaż taki pomysł przemknął mi po głowie. Optycznie to źródło światła jest dla mnie wystarczające. Inni domownicy nie mają pojęcia, że istnieje coś takiego jak CRI, PWM, temperatura barwowa, itp. Myślę jeszcze o zrobieniu innych lamp do łazienki nad lustro. Jeśli się zdecyduję, to tam na pewno będzie przynajmniej CRI na poziomie 95.
5. Korpus to zwykła stalowa blacha zwinięta w rurę i zespawana automatem. Można powiedzieć, że jest to rura cienkościenna ze szwem. Dno korpusu to ta sama blacha wycięta na laserze o średnicy nieco większej niż średnica wewnętrzna rury. Rura została rozgrzana w piecu, aby się nieco rozszerzyła. W gorącą rurę na odpowiedniej wysokości zostało wstawione dno. Rura stygnąc obkurczyła się na dnie. Był to jeden z pomysłów na ograniczenie strat w przenikaniu ciepła z blachy do rury. Ponieważ okazało się, że rura nie była idealnie okrągła (były miejscowe szczeliny) zdecydowałem się jeszcze obydwie części zlutować. Jak wspomniałem wyżej nie chciałem aby światło przebijało na drugą stronę, oraz aby nie ograniczać przepływu ciepła z dna do rury. Zlutowane zostało to tak samo jak dawniej lutowało się rynny stalowe - cyną.
Tokarki nie używałem.
6. Takie wyniki mi wyszły i nie polemizowałem z nimi. Być może przez tą taśmę rzeczywiście nie są one w 100% zgodne z rzeczywistością.
Nie bawiłem się również z ustawianiem różnego współczynnika emisyjności dla różnych powierzchni. Przeprowadziłem szybki test i wyszło mi, że taśma malarska naklejona na lampę i malowana na biało obudowa ma podobną temperaturę podczas tego samego pomiaru.
Dotykałem palcem samych diod i częściowo MCPCB m.in. po godzinie świecenia. Nie przypominam sobie aby mnie parzyły.
Pod uwagę należy wziąć natomiast, że w taki sam sposób (z taśmą malarską) mierzyłem temperaturę na MCPCB zamontowanym w oryginalnej obudowie "żarówki". Nawet jeśli jest przekłamanie, to takie samo w obydwu przypadkach, a więc różnica w temperaturach i tak ogromna
Przewodność aluminium i stali to jedno, ale jeszcze mamy pojemność cieplną, inną masę obydwu radiatorów i jakąś powierzchnię wymiany ciepła z otoczeniem (nie wiem gdzie była większa). Również tutaj należy dopatrywać się zależności. Mały i cienki radiator bardziej i szybciej się nagrzewa od dużego.
Moje przemyślenia tak na szybko - być może błędne i w razie czego proszę o wyprowadzenie mnie z błędu.
Nagrzane radiatory w jednym i drugim przypadku oddają ciepło do otoczenia, a jak wiadomo powietrze jest kiepskim jego przewodnikiem i słabo go odbiera. Jest wręcz bardzo dobrym izolatorem. Co innego gdyby Twój radiator zanurzyć np. w wodzie i to takiej, która ciągle by go obmywała. Ciepło szybciej zostałoby przetransportowane z MCPCB poprzez aluminiowy radiator (większa przewodność cieplna) do wody i więcej nie oddziaływałoby na tą konstrukcję. W przypadku powietrza więcej energii cieplnej pozostaje w radiatorze z uwagi na jego słaby odbiór. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że masa i wielkość radiatora w tym przypadku jest istotna.
Co z tego, że "żarówka" ma również aluminiowy radiator jak jest on bardzo mały i lekki. Przez to nagrzewa się do takich temperatur jak wskazałem w pierwszym poście. Dla uproszczenia obtrysk tworzywa na radiatorze można potraktować jak powietrze ze słabym przewodnictwem ciepła. Bardzo mała powierzchnia styku MCPCB z ów radiatorem również nie poprawia sytuacji.