
W końcu coś mnie tchnęło no i postanowiłem podzielić się z wami moimi przemyśleniami na temat lampek do czytania. Nie miałem ich wiele w swoim życiu, bo może z 3.
Zaczęło się od najtańszej lampki za bodajże 3,49 zł. Zafascynowany ceną, klipsem, giętkim pałąkiem i tym, że w ogóle świeci, wziąłem bez zastanowienia.
Jednak po krótkim używaniu czułem niedosyt. Kolejna była nieco...cóż, nieco to dobre słowo...nieco droższa, bo chyba 5,99 zł.
Co do ostatniej to już totalnie zaszalałem, kosztowała 35,99 zł i był to Energizer. I właśnie na jej podstawie będę snuł swoje przemyślenia (no i też dlatego że dwie pozostałe już dawno wyciepałem do kosza).

Tak właśnie wygląda, a to dioda

Nie rozumiem tych znaczków na klapce baterii, próbowałem je włożyć tak jak na rysunku, ale bokiem nie wchodzą, a poza tym nie świeci...

W zasadzie to lampki używałem tylko raz lub dwa tak konkretnie, w samochodzie jak jechaliśmy gdzieś dalej, wziąłem książkę wyobrażając sobie że będzie ekstra

Na co koniecznie trzeba zwrócić uwagę podejmując tą jakże ważną życiową decyzję o wyborze takiej lampki:
- Długość pałąka, mój Energizer ma ok 14 cm, uważam to za wystarczającą długość.

W lampce za 3,49 pałąk był długości kciuka, no jakieś 6 cm. O wiele za mało, po przypięciu takiego cuda do książki lampka nie była w stanie oświetlić strony od góry, tylko pod dużym kątem. Skutek był taki, że miałem oświetloną tylko połowę strony. Ale miało to też związek z drugą ważną cechą.
- Kąt padania światła. Oczywiście jak największy, a światło jak najbardziej równomierne. Obie tańsze lampki w tej kategorii wypadały bardzo słabo. Baardzo słabo. Ta nieco droższa miała co prawda dłuższy pałąk, ale świeciła wąsko i też była do kitu. Za to Energizer świeci bardzo szeroko i tworzy równomierną jasną plamę. Zupełnie bez porównania do poprzednich.

- Umiejscowienie diody. Cała lampka powinna być skonstruowana jak lampa uliczna, czyli...no, wiecie o co chodzi. Powinna wyglądać jak lampa uliczna, a nie jak głowica latarki wetknięta na pałąk, czyli jakoś tak

A te najtańsze wyglądały właśnie jakoś tak. Tylko że nie były takie duże...i nie takie jasne...i nie na 220V. Bo jak będzie tak skonstruowana to się nie będzie dało jej tak wygiąć żeby oświetliła równomiernie całą kartkę, co widać na zdjęciu. A próbowałem. Co prawda chyba nie takie używanie producent miał na myśli jak ją konstruował, no ale łapiecie o co chodzi.
Lampa uliczna, nie mylić z jakąś latarnią w parku.
- Pałąk. Żeby nie był giętki, bo w samochodzie czy przy poruszaniu książką będzie się przekrzywiał...Nawet nie wiecie jak mnie to irytuje



Jestem strasznym perfekcjonistą i irytuje mnie jak nie jest idealnie prosto

Z tyłu jest taka rynienka (po co?), więc myślałem, żeby w nią wkleić jakiś grubszy drut dla usztywnienia. Co myślicie?

- Klips. Dobrze jak jest podgumowany, wtedy całość się chociaż w tym miejscu nie przekrzywia, nie lata na boki i nie spada.

- Barwa światła. Niestety kiedy ją kupowałem dostępny był tylko zimny biały, niebieskawy taki. Nie idzie w takim świetle długo czytać, nie jest to przyjemne dla oka. Z drugiej strony zimna barwa jest podobno lepsza do nauki bo pomaga się skupić, a ciepła do czytania książek, bo odpręża. Nie wiem, może amerykańscy naukowcy to odkryli. W każdym razie mnie nie było dobrze przy takiej barwie nic robić.
Wymyśliłem więc, że nakleję na szybkę kawałek brązowej taśmy pakowej


Barwa się poprawiła, jasność spadła. Ale spokojnie dało się czytać, sami porównajcie. Lewa - bez taśmy, prawa - z.


Działa? Działa.
Jasność może wydawać się taka sama bo wystarczy nieco zbliżyć lampkę do kartki i już jest dużo jaśniej, różnicę wyraźnie pokazałem gdzieś niżej niżej.

O wiele bardziej podoba mi się barwa światła z naklejoną taśmą. Byłem wczoraj w markecie i nowsza wersja jest podobno z barwą neutralną.
Testowałem czas świecenia. Po 3 latach leżenia w szafce całkowicie się wyładowała, więc kupiłem nową baterię. Jedną. A wchodzą dwie. Nie zauważyłem po prostu że pod spodem była jeszcze jedna, wymieniłem więc tylko jedną

Jasność bardzo szybko spadła, po dwóch godzinach było już tak:

Szybko spadła, ale potem już w miarę stabilnie świeciła, byłem pod wrażeniem jak długo.
Po 7h. Zdjęcia z brązową taśmą.

Po 24h...zgubiłem gdzieś książkę od matematyki, no to jest słownik.

Po 37h. Wciąż można było przeczytać maleńkie literki z Biblii. Dla porównania z lewej z taśmą, z prawej - bez. Jest jaśniej. Dalej już zdjąłem taśmę, bo było za ciemno.



Po 60h. W roli głównej zupka chińska i równie małe literki. Ja wiem, że to się wydaje że nic nie widać, ale z nosem w...zupce dało się rozczytać te wszystkie E.


A oto zupka na większej ekspozycji

I finałowe zdjęcie po 76h, tym razem zmieniłem ekspozycję (na poprzednich parametrach nie było już prawie nic widać) i postarałem się oddać jak najlepiej to co ja widziałem. Słownik co prawda jest mały, format A6, ale dało się wszystko przeczytać z rozsądnej odległości.


Poprzednie zdjęcia były na jednakowych parametrach, ustawiłem je tak żeby oddać jasność na pełnej baterii. Ale potem wychodziły zbyt ciemne.
Ps. Recenzja nie jest sponsorowana przez firmę Energizer. A mogłaby być...
Podsumowując, jest 2 w nocy i sam się zastanawiam czemu jeszcze nie śpię tylko piszę o lampce do czytania. Nie wiem też czemu tak dużo napisałem o...niczym w sumie. Komu się to w ogóle przyda? Ech... Chyba muszę przemyśleć swoje życie.
Siedziało to w mojej głowie już zbyt długo i musiałem. Po prostu musiałem.
Spróbuję chyba ją przerobić na zasilanie z akumulatora 14500, to dłużej poświeci.